Wieczorem 5 września Bielsko-Biała naprawdę było miastem pani Marii – dla niej biło jego wypełnione publicznością serce. Ten wieczór ładnie zamykał tegoroczne Dni Bielska-Białej, odbywające się w roku 70-lecia połączenia obu naszych miast.

Koncert piosenek Marii Koterbskiej w wykonaniu aktorów Teatru Polskiego i Bielskiej Orkiestry Kameralnej przygotowano – chyba pierwszy raz w historii miasta – omalże na fasadzie Teatru Polskiego. Orkiestrę usadzono na podjeździe przed głównym wejściem, aktorzy pojawiali się nad nią, na balkonie umieszczonym we frontowym oknie teatru.

Z tego balkonu witali przybyłych tłumnie bielszczan prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski, dyrektor TP Witold Mazurkiewicz, naczelnik Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego Przemysław Smyczek i prowadzący koncert Jacek Cygan. Prezydent przypomniał leitmotiv tegorocznego świętowania – że mieszkańcy Bielska-Białej tworzą wspólnotę.
Wspólnota, połączona chęcią uczestniczenia w święcie, zajmowała nie tylko plac przed teatrem, ale także wyłączony na tę okazję z ruchu odcinek ulicy Zamkowej. Było gęsto od ludzi i kolorowo od świateł.

Jacek Cygan, zapowiadając kolejne piosenki, przypominał ich historię, przytaczał anegdotki z życia polskiej królowej swingu i przestrzegał kolejnych artystów, żeby uważali na głowę (wyjście na scenę zagradzała umieszczona na dosyć strategicznej wysokości okienna belka). Publiczność reagowała życzliwie. Orkiestra pod kierunkiem Jacka Obstarczyka dawała z siebie wszystko. Na koniec Anna Guzik-Tylka, Marta Gzowska-Sawicka, Wiktoria Węgrzyn Lichosyt, Tomasz Lorek, Grzegorz Margas i Adam Myrczek zaśpiewali na melodię słynnej Karuzeli (w Bielsku-Białej co niedziela!) piosenkę z tekstem, który Jacek Cygan podarował naszemu miastu.

Mario śpiewna, Mario rzewna…
W pewnym mieście, w którym deszcz dość często pada
I gdzie ratusz nie zrobiony jest z cynfolii,
Żyła sobie, mając uśmiech dla sąsiada
Maria, nie sprzedając wcale parasoli.

Mówiąc prawdę – to dawała ludziom szczęście,
Czasem patrząc sobie dłużej w stronę nieba,
A mieszkańcy tu do dzisiaj powtarzają,
Że jak Maria, to tak pięknie nikt nie śpiewał.

Mario śpiewna, Mario rzewna,
Podbeskidzka Mario Bielska.
Mario cudna, nigdy nudna,
Dzięki Ci, Mario Koterbska.

Mario śpiewna, Mario rzewna,
Na ten trudny czas balsamie,
Pięknych dźwięków tam gdzie jesteś…
Życzą Ci… panowie, panie.

I choć z racji miasta być powinna Biała,
Swingowała tak jak Ella, tak jak Czarna,
A gdy gonił ja po świecie Wagabunda,
To do Bielska z każdej trasy powracała!

Mario śpiewna, Mario rzewna… itd

W nas jest dzisiaj ten sprzedawca parasoli,
Co powrócił, by nas chronić przed ulewą.
I starego galambosza śmieszny konik,
Póki jesteś w naszych sercach, wciąż nam śpiewasz.

Mario śpiewna, Mario rzewna… itd

A potem zespół The Threex (Krzysztof Kokoszewski, Jacek Obstarczyk, Jacek Stolarczyk)z przyjaciółmi dał prawdziwego czadu na wysokim chodniku pod zamkowym murem – mniej więcej tam, gdzie przed laty ustawiano pierwszomajową trybunę. Grali muzykę świata, żeby podkreślić naszą – bielsko-bialską – otwartość wobec ludzi wszystkich ras, narodowości, religii, kultur, preferencji. Były więc – w oryginalnych, threeksowych aranżacjach – melodie bałkańskie, żydowskie, irlandzkie, argentyńskie i polskie. Słyszeliśmy dwoje skrzypiec, fortepian, dwie perkusje, gitarę i gitarę basową, ale dynamiczne iluminacje (niezawodna firma Groda) stwarzały wrażenie, że muzycy grają po prostu na zamku.

Taki był finał Dni Bielska-Białej – bardzo klimatyczny i bardzo udany.

UM Bielsko-Biała

Obrazek domyślny
Informacja Prasowa

Opublikowany tekst jest nadesłanym do nas materiałem prasowym. Jeżeli chcesz wysłać do nas informacje o swoim projekcie, jakimś wydarzeniu lub problemie pisz na redakcja@beskidslaski24.pl.